Projekt Emotikon to podsumowanie wyprawy jaką odbyliśmy na początku 2011 roku po krajach Europy wschodniej wokół Morza Czarnego. Odwiedziliśmy Ukrainę, Turcję, Rumunię oraz Gruzję.

The Emoticon project, is a summing-up of a journey we made at the beginning of 2011 to Eastern European countries arround the Black See. We've visited Ukraine, Turkey, Romania and Georgia.


Projekt przygotowany specjalnie dla Muzeum Sztuki w Łodzi.

Idea nawiązuje intencyjnie do urządzenia.

Nie jesteśmy pewni czy ono istnieje czy też pojawiło się w naszych wyobrażeniach. Narzędzie to służy do prowokowania i kolekcjonowania pozytywnych emocji... choć nie zawsze pozytywnych. Zobaczymy co z tego wyjdzie?
Nazwa "Emotikon" kojarzy się nam z fotoplastykonem: minimum słów maximum obrazów. Urządzenie to kumulowało w sobie emocje zapisane na prezentowanych przeźroczach.
"Emotikon" to maszyna czasoprzestrzenna, maszyna dająca i kumulująca emocje związane z określonymi rytuałami codziennego życia. Proces wykonania samego zapisu emocji i jej forma prezentacji pozostaje jak na razie do odkrycia.
Tym również chcemy się zająć.

Wzorem dawnych fotografów fotoplastykonów, którzy organizowali wyprawy do odległych krajów, dbali o aktualną, kronikarską dokumentacje wydarzeń chcielibyśmy wyprawić się w wybrane przez nas miejsca z pogranicza różnych kultur i cywilizacji nie pomijając w tym wszelkich marginaliów cywilizacyjnych. Niczym dwaj podróżnicy dokumentaliści będziemy bez założeń specjalnego scenariusza tropić i prowokować owe emocje. Cały proces powstania wystawy będzie rodzajem symbolicznej wyprawy po emocje do rzeczywistości miejsca, czasu i historii, w którym ukryta jest „pamięć i niepamięć…”.

Z drugiej strony będzie to wyprawa po rodzaj deformacji, rozumianej, jako oznaczenie czegoś, co uległo drastycznej zmianie i czemu towarzyszą zawsze stany emocjonalne. Powstały zatem cykl wideo - audio obiektów będzie stworzeniem czegoś zupełnie nowego poprzez „negację”, ale i nieraz „afirmacje”, która jednakże w obu wypadkach będzie odejściem od pierwowzoru. Stanowić będzie również swego rodzaju metonimię. Kluczem pozostaje, więc powtórzenie i oddanie emocji, które kreuje wydarzenia zawsze na nowo, bo to co raz przyszło jako tragedia, po raz drugi może stać się parodią.


Rumas, Wyrzykowski, Gdańsk, 07.2008.